środa, 24 grudnia 2014

Czy pomalowałaś już okna?

"No tak..., no wiesz..., roboty przed tymi świętami pełno..., ale okna mam już umyte!" "Nie, nie, śnieg pada, ale okna już umyłam". Sprawozdanie ze stanu okien pojawiało się w prawie każdej, przedświątecznej rozmowie. Szczególnie z pokoleniem 50+, ale i koleżankom-trzydziestkom też zdarzało się coś o oknach dorzucić. A z każdą rozmową moja niechęć do moich okien rosła. Powinnam je umyć, jak nie ja, to ktoś inny. Jakoś to zorganizować, żeby te okna były na Święta czyste. Im dłużej o tym myślałam, tym bardziej nie mogłam.
Od trzech lat obserwuję przed Bożym Narodzeniem dekoracje malowane na szybach farbkami plakatowymi. Urocze, bardzo często wykonywane własnoręcznie przez właścicieli sklepów, chwytają za serce. Postanowiłam podążyć tym tropem. Skoro nasz dom na parterze miał kiedyś sklep, a nasze okna to tak naprawdę witryna, to grzechem nie będzie jeśli zamiast myć okna pomaluję je. Praca przyjemniejsza i rezultat efektowny. Zagoniłam dziecko do pomocy i wymalowaliśmy na szybach piękne śnieżynki. A okna umyje się po świętach. 


Nogent-sur-Marne 2014

Nogent-sur-Marne 2014


Cilchy 2014

Paris 2014

Paris 2014

Paris 2014

3 komentarze:

  1. U mnie w Vannes, mam wrażenie, że mają jednego nadwornego artystę (zdarzało mi się podpatrywać go w trakcie pracy), bo wszystkie witryny sklepowe utrzymane są w podobnym stylu. Niektóre z nich są naprawdę mini dziełami sztuki. Na początku wydawało mi się to dość kiczowate, teraz uważam, że tworzy bardzo wyjątkową atmosferę :) Bonnes fetes Marmolado Czekolado ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też w tym roku odpuściłam sobie mycie okien. Padało praktycznie codziennie od 2 tygodni więc nie było sensu. Mam nadzieję, że święta minęły Wam spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Święta improwizowane, pierwszy raz we Francji, były fantastyczne i bardzo spokojne. Jedyny "mocniejszy" moment to wczorajszy spacer w Paryżu i oglądanie wystaw z kukiełkami w "grand magasins". Chwila walki w tłumie turystów pomogła nam spalić trochę kalorii :) Teraz pakuję walizki - kierunek Londyn. Oh yeah...

    OdpowiedzUsuń